Nowa era łaski

Streszczenie kazania z 26.12.21
Temat: Jezus się rodzi w nas.
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=sYemkhHQoVw Łk 1:5-
,,Jezus przyniósł łaskę i zamknął erę prawa.’’
,,Dzisiaj ofiarowanie kadzidła to jest symbol chwały, kiedy my uwielbiamy Boga, kiedy przychodzimy do kościoła, wielbimy Boga, to jest też rzucanie kadzidła na ołtarz. Natomiast wcześniej to było robione, żeby Bogu się podobać, żeby Bóg zwrócił na nas uwagę. Dzisiaj uwielbiamy Boga nie po to by zwrócił na nas uwagę, by się Bogu spodobać, ale po to, żeby z Nim być. Jest różnica. Wcześniej trzeba było zasłużyć na Jego przychylność, na Jego obecność, a dzisiaj my po prostu rozkoszujemy się jego obecnością. I uwielbienie to jest sposób na otwieranie serca, pozwolenie Bogu nas przytulać, całować, błogosławić. Jest taka różnica między starym, a nowym.’’
,,Kiedy jest chwała wyswobodzona, wtedy Bóg może przyjść z czymś bardzo wyjątkowym.’’
,,Stary Testament zawsze nagłaśnia – zmień zachowanie; zacznij inaczej się zachowywać, zmień się, innymi słowy. Nowy Testament mówi – człowiek nie może się sam zmienić – daję ci moc z wysokości, moc akceptacji, Bóg ciebie kocha, i ponieważ będziesz przeżywał miłość Bożą, to spowoduje, że w Tobie zrodzą się owoce Ducha – ty będziesz inny, będziesz przemieniony. Nie własnym wysiłkiem, a wysiłkiem Boga z wysokości.’’
,,Kiedy ty wierzysz Bogu, wiara przyciąga łaskę. Wiara przyciąga Boże plany. Ty wierzysz, a Bóg wykonuje.’’

,,Nasz Pan, Jezus Chrystus, przyszedł niewidzialny Bóg w widzialnej postaci, by pokazać nam prawdziwego Boga. Prorocy Starego Testamentu nie poznali prawdziwego Boga. Czytając Stary Testament, my nigdy nie poznamy prawdy o Bogu, to jest cząstkowa prawda. W pełni Boga objawił i pokazał Jezus. Jezus pokazuje swoją miłość, pokazuje dobroć, łaskę. Boga poznajemy w stu procentach, parząc na Jezusa Chrystusa.’’
Gal 4:19
,,Wszytko, co jest w Jezusie może być w nas. Bóg ma plan, żeby to co jest w Nim, było w tobie.’’
,,Jak Jezus jest ukształtowany w nas? W jaki sposób. Fizyczne starania nie mogą w nas wykształcić duchowej osoby. Nie da się fizycznym narzędziem, fizycznymi staraniami, czymś, co ty robisz, starasz się, wykształcić w sobie duchową istotę. Nie da się. To musi przyjść z góry, z Niebios.’’
,,W każdy z was może być uformowany Jezus – w Jego świętości, w Jego dobroci, w Jego miłości, w Jego mocy cudotwórstwa – wszytko, co jest w Jezusie może być w Tobie poprzez słuchanie o Nim, poprzez badanie na Jego temat, poprzez to, że my poznajemy Jezusa, słuchając o Nim, my kształcimy w sobie Jezusa.’’
2 Kor 3:18
,,Czym jest chwała Pana? Jezus umarł za nas, Jezus zmartwychwstał i dał nam zbawienie za darmo i my oglądając, rozważając tę chwałę, przemieniamy się w ten sam obraz; my zaczynamy być podobni do Jezusa w tym, co On przyniósł.’’
,,Naszym zadaniem jest nauczyć się oglądać chwałę Pana. Nie tylko po prostu uczestniczyć w chwale, jak Zachariasz rzucał na ołtarz kadzidło i ten symbol chwały unosił się w powietrzu. My mamy oglądać chwałę Pana,

rozważając o wielkości Jezusa, rozważając o Jego niesamowitym darze, którym On sam stał się dla nas.’’
2 Kor 3:7-12
,,Służba to, to służba usprawiedliwienia, czyli niesienia Dobrej Nowiny, niesienia Ewangelii.’’
,,W Jezusie jesteś pojednany z Bogiem. W Jezusie nie są policzone twoje grzechy i upadki. W Jezusie jest ci przebaczone; w Jezusie masz odpuszczenie win; i to ma chwałę, kiedy my niesiemy usprawiedliwienie.’’
,,Bóg objawia swoją chwałę w nas wszystkich, kiedy my niesiemy tę służbę pojednania, która objawiła się w Jezusie.’’
,,Jesteś usprawiedliwiony – to ciebie przemieni. To nas przemienia.’’
,,Ludzie żyjąc pod ciężarem grzechu, pod ciężarem swoich niemożliwości, chowają się przed Bogiem i Bóg nie może ich wtedy przemienić, nie może dać im nowe życie, nie może dać im cudu. A my mamy inną nadzieję – wierzymy, że pomimo naszych grzechów, mimo naszych upadków, mimo twoich niepowodzeń i upadków i grzechów, ty śmiało możesz wrócić do Boga i powiedzieć: Panie nawaliłem, ale wiem, że Ty mi wybaczyłeś dwa tysiące lat temu na krzyżu, dałeś mi przebaczenie, jestem nową istotą, jestem odpuszczony, jest mi darowana wina, jestem w Tobie umiłowanym dzieckiem, którego ukochałeś, oddałeś za mnie Syna swego.’’
,,Krew Jezusa ogłosiła: jest twoja wina wymazana, jest wszytko, co zrobiłeś nie tak wymazane, anulowane – ja przyniosłem zmianę w twoje życie. Tak ogłasza śmierć Jezusa. I póżniej, ponieważ On przyniósł odkupienie, umarł ponieważ poddał się pod moc grzechu, grzech powoduje śmierć. Kiedy ludzie grzeszą to umierają; i w momencie, kiedy Jezus przyjął potępienie za grzech i umarł jako owoc grzechu przyszła śmierć, ale jednocześnie przez śmierć Jezusa przyszło usprawiedliwienie. Usprawiedliwienie anulowało moc

grzechu. Jezus tuż przed śmiercią krzyknął: Wykonało się, to w tym krzyku ogłoszone było przebaczenie win, było odpuszczenie naszych, twoich win.’’
,,Duch usprawiedliwienie to duch zmartwychwstania. Jeśli my wierzymy w usprawiedliwienie, to w tobie działa duch zmartwychwstania.’’
,,Kiedy wierzysz w Jezusa, wiesz, że w Jezusie masz usprawiedliwienie i to ciebie przemienia.’’
,,Patrz na Jezusa. On ma początek i koniec naszej wiary, On jest początkiem i końcem nasze wiary, naszej przemiany, naszego życia w zwycięstwie.’’
1 Kor 12:31 1 Kor 13,1-
,,Droga, ostateczny cel, to jest taka twoja przemiana, że ty jesteś chodzącą miłością, że ty kochasz, ty błogosławisz, ty wybaczasz, ty służysz w miłości.’’
,,Oglądajmy chwałę Bożą, oglądajmy wielkość Jezusa, badajmy w Słowie Bożym wielkość Jezusa; nie zasady, nie punkty, badajmy, co Jezus zrobił dla nas, jak nas zmienia, ale przede wszystkim co On i jak On dokonał pewnych rzeczy, jak przyszedł na świat.’’
,,Im bardziej będziemy poznawać Jezusa, tym wiekszą chwałę będziemy widzieć. Jezus jest wszystkim – alfa i omega, początek i koniec. Tylko w nim i tylko z nim mamy nasze życie. Amen.’’

7 powodów do radości

Siedem powodów do radości. A. Stepanow

https://www.youtube.com/watch?v=ZkdD_5fGdhg

Mocne słowo dał Bóg. Jeśli nie masz czasu do słuchania przeczytaj te niektóre myśli z nauczania. Napełnij się tym słowem.

1. Bóg wstawia się za tobą.

Rz 8,26

Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach.

Bóg widząc twoją niemoc, mówi: Błogosławie ciebie, podnoszę, wstań i walcz. Błogosławię ciebie, nie załamuj się.

Duch się wstawia zgodnie z Bożą myślą.

2. Bóg planuje dobro i obraca zło w dobro.

Rz 8,28 8:28

A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.

Często myślimy, że musimy działać, by otrzymać coś od Boga. Ale tu jest mowa o miłości.

,,Od ciebie Bóg oczekuje, że ty jesteś zakochany w Nim. Jest cudowny, jest piękny, jest pomocny, On umarł za ciebie na krzyżu, oddał swoje życie. Ty kochasz go za to, że tak wielkie rzeczy dla ciebie uczynił i kiedy ty Go kochasz, Bóg to poczytuje za działanie. Twoja miłość, Ty Go kochasz, ty w Niego wierzysz i On współdziała z twoją miłością.’’

3. Bóg jest po twojej stronie.

Rz 8,29

,,Ta miłość, którą Bóg darzy Jezusa, On ma wobec ciebie. Bóg ciebie kocha niezmiernie. Bóg dba o ciebie i mu zależy na tobie.’’

,,W duchowym świecie wyglądasz jak Boży Syn.’’

4. Bóg jest dawcą.

Rz 8,30-32 8:30

A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.

Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?

,,Jesteś usprawiedliwiony, święty, uświęcony, zaakceptowany. Nie musisz Bogu udowadniać, że jesteś jakiś super, ekstra coś tam. Jesteś usprawiedliwiony.’’

,,Jego decyzja, by dać i dawać objawiła się, gdy Jezus poszedł na krzyż. On już udowodnił, że jest dawcą.’’

5. Bóg nie potępia i nie oskarża.

Rz 8,33-34 Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia.

Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami.

,,O co chodzi ze wstawiennictwem Jezusa? Kiedy widzi, kiedy przeciwko tobie idą moce ciemności – diabeł i jego wysłannicy – Jezus się wstawia i im przeciwstawia się. On nie musi przekonywać Ojca, On gromi diabła, żebyś ty był niepokonany.’’

6. Nikt nie odłączy ciebie od miłości Bożej.

Rz 8,35 8:35

Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz?

Wszystko, co dzieje się nie tak w twoim życiu nie powstrzymuje miłości. Możesz się żle czuć, ale nie znaczy, że Bóg cię nie kocha.

7. Zwyciężamy.

Rz 8,36-39

Jak napisano: Z powodu ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne.

Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował.

Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce,

Ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

,,My jesteśmy zwycięzcami. My zwyciężamy. Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował.’’

,,Ponieważ jesteś umiłowany, w tym zwyciężasz. Obdarzony Bożą miłością, zwyciężasz. Nasze zwycięstwo jest w tym zrozumieniu i przyjmowaniu miłości.’’

J 16,26-33

Owego dnia w imieniu moim prosić będziecie, a nie mówię wam, że Ja prosić będę Ojca za was;

Albowiem sam Ojciec miłuje was, dlatego że wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że Ja od Boga wyszedłem.

Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca.

Rzekli uczniowie jego: Oto teraz wyraźnie mówisz i żadnej przypowieści nie powiadasz.

Teraz wiemy, że Ty wszystko wiesz i nie potrzebujesz, aby cię ktoś pytał; dlatego wierzymy, żeś od Boga wyszedł.

Odpowiedział im Jezus: Teraz wierzycie?

Oto nadchodzi godzina, owszem już nadeszła, że się rozproszycie, każdy do swoich, i mnie samego zostawicie; lecz nie jestem sam, bo Ojciec jest ze mną.

To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.

Jezus zapowiada zdradę uczniów. I uspokaja ich – nie załamujcie się. Dba o to by przeszli okres odstępstwa zwycięsko, a nie tak Judasz.

,,Jeśli jesteś w stanie zdrady, Bóg zapowiada: wciąż miej pokój, jestem po twojej stronie, planuję wszystko, abyś pewnego dnia z powrotem wrócił do mnie sam na sam i zanurzył się w moją miłość, bo wciąż ciebie kocham.’’

,,Zwycięstwo Jezusa następuje wtedy, kiedy umacniasz się w Jego miłości. Bóg ciebie kocha, nie dlatego że jesteś dobry w tym, w a tamtym. Bóg cię kocha teraz.’’

,,To jest najgorsze co możemy, żyć we własnej sprawiedliwości. My żyjemy w sprawiedliwości z krzyża, który jest darem dla nas dla wiecznego życia. Żyjesz, ponieważ jesteś usprawiedliwiony. Nigdy nie stosuj własnej sprawiedliwości.’’

,,Żyj w sprawiedliwości, którą Bóg dał tobie w Jezusie Chrystusie.’’

Zmuś mamonę służyć

Zmuś mamonę służyć.

To kazanie jest tutaj. Niby o mamonie, a wyszło o Zbawicielu. Tak się dzieje kiedy człowiek poznał łaskę. Każdy temat sprowadza się do Chrystusa.

Łk 16:1- na podstawie tego rozdziału przyszły takie wnioski. Bogacz bal się wszystko zostawić, ba rozdać ubogim i pójść za Jezusem. Bo Jezus nie był cenny w jego oczach. Bóg zbawia i ubogaca.

,,Nie ty jesteś twórcą twego bogactwa. Masz Ojca w niebie, który za ciebie dba. On dba, On wymyśla, On projektuje.’’

,,Bądź z Jezusem. Nie bój się, idź, patrz do przodu z wiarą, a On będzie Cię błogosławił.’’

Łk 16,16

,,Ja jestem Królestwem Bożym – mówi Jezus. Ja jestem odpowiedzią na twoje kłopoty, problemy, choroby. Ja jestem kluczem, który otwiera drzwi, które są zamknięte, ja jestem odpowiedzią na każdy rodzaj problemu, tylko uwierz i pójdź za mną. Pójdź za mną.’’

,,Przed Jezusem prawo trzeba było wykonywać, by być zbawionym. Po Jezusie, po śmierci i zmartwychwstaniu, prawa nie musimy wykonywać. Ono wskazuje na nasze wady, ale prawo wciąż obowiązuje. Ono wskazuje na nasze wady, błędy i słabości, byśmy tym bardziej chcieli przyjść do Jezusa.’’

Mt 19,26

,,Zbawienie nie jest w twoich rękach. Ja, Jezus, jestem dawcą zbawienia – ja ciebie uzdrawiam, ja ciebie uwalniam od nałogów, ja ciebie uwalniam z twoich chorób, ja uwalniam ciebie z twoich grzechów, ja daję zbawienie. Jezus jest zbawcą, nie ty. U ludzi to niemożliwe. Człowiek nie może się zbawić. Zbawia Jezus Chrystus. Amen.’’

Boskość Jezusa

Adam, ten z raju, był połączeniem ciała i ducha, technicznie mówiąc. On zgrzeszył i jego grzech mógł odkupić, ktoś, kto też jest połączeniem ciała i ducha. I był nim Jezus. Adam był duchem, który został dany glinie. Jezus jest Duchem, który przyjął „glinę”, ciało. Podobny musiał umrzeć za podobnego. Dlatego ta doktryna jest ważna.

Boskość Jezusa jest zagadnieniem trudnym. Sobory pierwszych wieków dyskutowały o tym, powstawały podziały wokół tematu osoby Jezusa, jego natury. Toczyły się zażarte dyskusje nie tylko podczas obrad soborów, a nawet na rynkach i ulicach miast. O tym świadczą pisma Grzegorza z Nyssy, który opisywał, że o tym dyskutowano nawet na bazarach, w łaźniach i karczmach. W pierwszych wiekach istnienia kościoła powstała największa liczba herezji, które zaprzeczały to, że Jezus jest Bogiem. Ale były i takie, które ogłaszały że był Bogiem, i nie był ani trochę człowiekiem.

Powstaje pytanie dlaczego tak było? Możliwe dlatego, że Jezus nigdy nie usiadł (a przynajmniej o tym nie wspominają Ewangelie) i nie ogłosił jakiegoś nauczania, gdzie ogłosił w jednym kazaniu argumenty o swojej boskości. Te argumenty są rozsiane w różnych fragmentach Biblii. I niektóre fragmenty chcę omówić i wyciągnąć wnioski na potwierdzenie boskości Jezusa.

Zacznę od słów samego Jezusa z Ewangelii Marka. Tak o sobie mówi.

Mar. 10:18 (powt. w Mat. 19:17Łuk. 18:19) „Lecz Jezus mu odpowiedział: Dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden – Bóg”. Zwraca uwagę na dobroć swoją i sugeruje, ze on jest tym dobrym Bogiem. Gdyby nie ta dobroć to jego ofiara była by nie wystarczająca, niedoskonała. A baranek według Pism musiał być doskonały i bez skazy. Najmniejsza skaza dyskwalifikuje ofiarę. Dzisiaj rabini w Izraelu hodują czerwoną jałówkę na ofiarę w razie jeśli powstanie świątynia w Jerozolimie. Jeden włos innego koloru już dyskwalifikuje tę jałówkę. Tylko Bóg jest doskonały i dobry. Jako potwierdzenie tego, że Jezus jedyny jest dobry, a więc jest Bogiem czytamy 2 list do koryntian. 2 Kor. 5:21 „On bowiem tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością”. Widzimy, że Jezus nie znał grzechu, czyli był dobry. I według słów Jezusa z ewangelii Marka, znaczy że jest Bogiem. Doskonały i dobry Bóg staje się złym i grzesznym byśmy my stali się sprawiedliwością.

Kolejny fragment z Ewangelii Jana 20:27-29 „27 Potem powiedział do Tomasza: Włóż tu swój palec i obejrzyj moje ręce, wyciągnij swoją rękę i włóż ją w mój bok, a nie bądź bez wiary, ale wierz. 28 Wtedy Tomasz  odpowiedział mu: Mój Pan i mój Bóg (ο κυριος μου και ο θεος μου ho kurios mou kai ho theos mou)! 29 Jezus mu powiedział: Tomaszu, uwierzyłeś, ponieważ mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Ważne jest zobaczyć właśnie grecki tekst w tym fragmencie, gdzie Tomasz wyznaje w Jezusie Boga, a mianowicie na przedimek ho  – grecki przedimek określony wskazuje definitywnie na tego jedynego Pana i Boga, którym jest Jezus. Przedimki w grece są bardzo ważne, tak samo jak w angielskim „the”, kiedy chcemy powiedzieć o konkretnej rzeczy czy osobie. Nie da się pomylić, że mówimy o kimś innym kiedy wypowiadamy przedimek. Adresatem wypowiedzi Tomasza musi być Jezus, wskazuje na to przedimek osobowy w celowniku (komu? czemu?) αυτω auto – mu. Tomasz wyznaje Jezusa jako Boga, Gdyby Jezus nie był Bogiem słowa Tomasza zabrzmiały by jak ogromne bluźnierstwo, za które powinien zostać skarcony. Tak się nie stało. Jezus nie karci za te słowa Tomasza. W językach słowiańskich nie ma czegoś takiego, ale kiedy chcemy wskazać na konkretną rzecz czy osobę, to powiemy – ten Dawid, a nie tamten. Takie podkreślenie pozbawia złudzeń, że mówimy o innym człowieku.

Pozostając przy pismach Janowych musimy zobaczyć początek Ewangelii Jana a potem pierwszy list Jana.

Jana 1,1 „Na początku było słowo, a słowo było u Boga, a Bogiem było słowo”. Jeśli przeczytać cały fragment, to zobaczymy, że tym Słowem wcielonym jest Jezus. I o tym słowie apostoł Jan mówi, że jest Bogiem. Słowo, którym jest Jezus, jest Bogiem. I potem Jana 1, 18 „Boga nikt nigdy nie widział; objawił Go On, Jedyny zrodzony Bóg, który jest w łonie Ojca” Jezus tutaj jest nazwany zrodzonym Bogiem, który objawia Ojca. Wcielił się po to by pokazać jaki jet Bóg!

I znów św Jan wskazuje na bóstwo Jezusa w swoim liście. 1 Jana 5:20 „A wiemy, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali prawdziwego Bogai jesteśmy w tym prawdziwym (Bogu), to jest w jego Synu, Jezusie ChrystusieOn jest prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym”. Tutaj wprostjest napisane o Jezusie, że jest prawdziwym Bogiem. I mamy rozum po to by poznawać prawdziwego Boga. I jesteśmy w tym prawdziwym Bogu. W starożytnych pismach istniała zasada, że jeśli o jakiejkolwiek sprawie jest kilkakrotne powtórzenie słów, zwłaszcza w jednym zdaniu, to musi to być istotne. Właśnie tutaj to widzimy trzykrotnie powtórzenie słów „prawdziwy Bóg”.

• wierzący mają poznać prawdziwego Boga.

• wierzący są w prawdziwym Bogu.

• prawdziwym Bogiem jest Jezus Chrystus.
.

Najpierw widzimy, jaki stosunek do Boga musi mieć wierzący – poznawać prawdziwego Boga, a potem być w tym prawdziwym Bogu, a na koniec jest wyjaśnienie tego, kto jest tym prawdziwym Bogiem. Jest nim Jezus z Nazaretu. Dla mnie osobiście ten werset jest bardzo jednoznaczny.

Kolejnym ważnym tekstem jest list do Hebrajczyków, który jest mocno chrystocentrycznym listem. Tutaj toczy się walka z tymi, kto w Izraelu zwątpił w Jezusa, jego osobę i jego misję. A zatem możemy znaleźć dowody na boskość Jezusa.

List do Hebrajczyków jakby cytuje słowa samego Ojca w stosunku do Syna swego. Hebr. 1:8-9 8 „Lecz do Syna mówi: Twój tron, o Boże (ο θεος ho theos) , na wieki wieków, berłem sprawiedliwości jest berło twego królestwa. 9 Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość, dlatego namaścił cię, o Boże, twój Bóg olejkiem radości bardziej niż twoich towarzyszy”. Greka tutaj znów używa ten sam przedimek ho, o którym pisałem wcześniej ο θεος ho theos – ten konkretny i określony Bóg, którym jest Jezus. Autor listu wkłada w usta Boga Ojca wyznanie o Jezusie – O Boże! Trudno jest polemizować z takim konkretnym i nie dwuznacznym tekstem. Wiemy też, że tron należy się tylko Bogu. Bóg nie dzieli swej władzy z nikim. W tym fragmencie mówi o tronie Jezusa, co znów wskazuje na bóstwo Jezusa. W tekstach biblijnych tron jest atrybutem boskości. Nikt inny nie ma prawa zająć tron poza Bogiem. Ciut wcześniej w Hebrajczykach jest takie zdanie. Hebr. 1:3 Który (Jezus), będąc blaskiem jego chwały i wyrazem jego istoty i podtrzymując wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z naszych grzechów przez samego siebie, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach” Co tutaj widzimy?Chrystus przebywając na ziemi podtrzymywał istnienie wszechświata słowem swojej mocy. Taką moc ma wyłącznie Bóg. Biblijne teksty w ten sposób mówią o Bogu. Bóg słowem stworzył wszechświat i teraz podtrzymuje tym że słowem wszechświat. Wcielony Bóg, będąc na ziemi wśród ludzi, nie zawsze mu przychylnych, wciąż przez słowo podtrzymuje życie tych, kto nie byłego wrogiem

Na koniec chciałbym omówić ten werset. Kol. 2:8-9 „8 Uważajcie, żeby was ktoś nie obrócił na własną korzyść przez filozofię i próżne oszustwo, oparte na ludzkiej tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. 9 Gdyż w nim mieszka cieleśnie cała pełnia Bóstwa”.

W tym wersecie jest potwierdzenie nie tylko dla Boskości Jezusa, ale i wytłumaczenie jego podwójnej natury. Cała pełnia boskości. Nie porostu mieszak boskość, a pełnia. Św. Paweł tutaj chciał dobitnie to podkreślić. Między innymi po to by zwalczyć praktyki kolosan, które opierały się na ludzkich przepisach, tradycjach, zabobonach. Mówi do nich, jeśli wierzycie, że w Jezusie jest cała pełnia boskości, a wy jesteście w Nim, to po co wam jeszcze wracać do żywiołów tego świata? W Jezusie jest pełnia! Dlatego będąc na ziemi jako jedna osoba mająca i naturę ludzką i naturę Boga Jezus cały wszechświat utrzymywał przy istnieniu za pomocą swego słowa.

.


.

Pokonaliśmy aborcje?

Minął rok jak nagrałem bulwersujący odcinek na temat zakazu aborcji. Tutaj jest link do nagrania https://youtu.be/1-bvq1dx08Q Niektórzy prosili mnie o skasowanie tego odcinka, a ktoś inny, że muszę przemyśleć bardziej. Miałem rok na przemyślenie. Wracam teraz do tematu by pokazać coś więcej.

Nie jestem za aborcją, ale jestem przeciwny temu, w jaki sposób chcemy ją zwalczać.

Mówiłem na przykładzie sądu nad Jezusem, że religijni Żydzi nie mogli skazać Jezusa i postanowili użyć polityki w tej sprawie. Poszli do Piłata. Piłatowi Jezus wyraźne powiedział, że jego królestwo nie jest z tego świata. Dla mnie to jest oczywiste. I praktyczne. Jestem częścią królestwa, które jest chwilowo obce na tej ziemi. Wszystko, co się dzieje poza naszym królestwem jest sprawą tego świata. Jestem obserwatorem walk skorpionów z wężami. One nie są zainteresowane moją opinią. No chyba że mam absolutną większość w ich państwie i trzymam w ręku terrarium, w którym one się biją. I mogę przyjść narzucać im moje pomysły. Tak zrobili Żydzi, narzucili własny pomysł Rzymowi w sprawie zabicia Jezusa. Tak to wyglada, kiedy religia wpływa na politykę.

Ale czy narzucanie naszego prawa pogańskiemu światu daje dobry owoc? Zazwyczaj nasze przepisy są moralne i trudno je wykonać bez ducha. Jeśli wprowadzimy na przykład, zakaz rozwodów, nic to nie pomoże.

Jan Chryzostom, ojciec Kościoła, wypowiadał się o tym, czy należy się siłą narzucać prawo wobec grzeszników.

„Nie wolno wśród chrześcijan siłą poprawiać błądzących. Świeccy sędziowie mają wielką moc względem przekraczających prawo złoczyńców, potrafią ich powstrzymać od występków nawet wbrew ich woli. Tu jednak nie przemocą, lecz przekonaniem trzeba sprowadzać drugiego na lepszą drogę. Bo prawa nie dają nam tak wielkiej siły, by wstrzymać błądzących, a choćby je dawały, to i tak nie moglibyśmy z niej korzystać, bo Bóg wieńczy nie siłą wstrzymanych od grzechów, ale dobrowolnie ich unikających”. „O kapłaństwie” Księga 2, część 3.

Tak naucza biskup kościoła z 4 wieku. Mówi o niemożności siłą poprawić błądzących wewnątrz kościoła. A co dopiero niewierzących poza kościołem!

Prawo nie może uratować przed grzechem. Prawo nie powstrzyma kobiety przed popełnieniem aborcji. Kiedy dochodzi do decyzji, jest po wszystkim. Z drugiej strony – one nie budzą się rano z myślą: ”Fajny dzień jest dzisiaj, idę zrobić aborcję”. Normalne kobiety ciężko to przeżywają. Zakaz spowoduje to, że będą to robić w bardziej bestialski sposób.

Są dwa zagadnienia w tej sprawie. Pierwsze – ochrona nienarodzonych i drugie – powstrzymanie przed grzechem kobiety. Antyaborcyjne prawo nie gwarantuje takiej ochrony. Są domowe sposoby na aborcję, które czasami kończą się tragicznie. Też są kliniki w Czechach, Niemczech, Ukrainie itd, gdzie można to robić legalnie.

Co zyskujemy przez zakaz aborcji? Dzieci poczętych to nie ratuje. Kobiety to nie powstrzymuje, jeśli jest zdecydowana. Jedyny efekt – spokój naszego sumienia. No i wściekłość osób niewierzących. Ale one nie obchodzą wierzących. Dlatego nikt nie bierze tego pod uwagę. Liczy się prawo. „A nic tak nie niszczy dobra, jak udane dobro”. Znów Chryzostom. Udało się wprowadzić święte przykazania w nasze prawo państwowe, cieszą się chrześcijanie. Ale to zaspakaja tylko wasze sumienie. Bo mojego to nie zaspakaja. Bo aborcje nadal są popełniane.

Częsty argument przeciwników takiego myślenia jest taki: „tak jak mówisz, w ten sposób można przestać karać złodziei czy morderców, bo to tez przyszło z Biblii, a działa w społeczeństwach”. Ale ten argument nie pasuje według mnie do tego zagadnienia. Złodziejstwo, na przykład, jest jakby naturalną normą we wszystkich społeczeństwach na kuli ziemskiej. Nie trzeba przekonywać nikogo, że to jest zło. Inaczej jest z aborcją. W większej części społeczeństw na globie nie jest to tak wyraźnie złe w opinii narodów. Toczą się dyskusje w rodzaju „płód czy dziecko”. Życie czy rozwój życia. Opinie są podzielone. I nam wierzącym bardzo się chce przyjść i narzucić własne zdanie bez dyskusji. I wówczas takie zachowanie jest podobne do zachowania Sanhedrynu i Piłata.

Ewangeliazacja świata zaczyna szwankować, kiedy ludziom, którzy nie posiadają Ducha Świetego, narzucamy duchowe zasady. Święte życie powinno być owocem wiary. Kiedy zmuszamy do owocowania bezowocnych, to wzbudzamy frustrację i zamknięcie serc na Ewangelię.

Liberalna Holandia wprowadziła taki przepis. Aborcja jest dozwolona, ale przed zabiegiem kobieta musi przejść szkolenie na temat aborcji, które trwa 5 dni. Po tych szkoleniach często zmieniają zdanie. I procentowo Holandia ma najmniejszą ilość aborcji w całej Europie.

Jeśli chcemy wprowadzić prawo nie tylko dla zaspokojenia naszego sumienia, musimy szukać innych rozwiązań. Holendrom się udało. Ale losem Polek, które chcą pozbyć się dziecka, już nie da się zająć na poziomie państwowym. Bo one już teraz szukają „pomocy” w państwach ościennych, gdzie aborcja jest dozwolona.

Duchowość nowego bukłaka. Post a Łaska.

Streszczenie kazania – najważniejsze myśli.
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=a4-ikQC-8OI
Łk 5:33-
,,Albo ty wierzysz, że Jezus jest z tobą albo uprawiasz te wszystkie ascetyczne praktyki, to tak naprawdę nie wierzysz, że Bóg jest z tobą.’’
Ga 3:2
,,W jaki sposób otrzymujemy Ducha? Słuchanie z wiarą. O czym słuchanie z wiarą? Słuchanie z wiarą o Jezusie Chrystusie, o Jego doskonałej ofierze, o łasce, która się wyswobodziła w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Jeśli my o tym słuchamy z wiarą, napełniamy się Duchem.’’
,,Kiedy coś chcesz, chcesz pomodlić się z mocą, wystarczy po prostu: zatrzymaj się chwilkę, skup się na Jezusie, przypomnij sobie, że masz Ducha i później z całym autorytetem rozkazuj chorobie, czy czemukolwiek żeby odeszła i to pójdzie. Nie dlatego, że pościłeś, czy poszedłeś na pielgrzymkę, czy modliłeś się sto godzin, a dlatego, że masz Ducha od momentu, kiedy uwierzyłeś w Jezusa.’’
,,Diabeł próbuje z nas zrobić niewolników schematów, że są schematy, że jeśli zrobisz tak, to będziesz miał moc. Dzisiaj Słowo Boże ogłasza: Rano, w nocy ciebie obudzić będziesz miał Ducha na tyle żeby zrobić wszelki wyłom w diabelskim świecie: związać, rozkazać, uskutecznić i będzie się działo.’’
Łk 5:35-
,,Wiecie co dzisiaj może być postem? Wyłączenie swoich telefonów komórkowych, internetu, wyłączenie seriali. Idę się pomodlić – to będzie większy post, bo chodzi o realne spotkanie z Jezusem.’’

Kol 2:22
,,Pewne duchowe praktyki nie mają wartości, które ciebie umacniają duchowo. Ty nie jesteś przez nie bardziej duchowy, niż przez wiarę w Dobrą Nowinę Jezusa Chrystusa. Moc ma Dobra Nowina: Jezus zmarł, zmartwychwstał, mój kochany, cudowny Jezus, dzięki niemu mam władzę i moc i mam Ducha, w którym chcę się poruszać i się poruszam.’’
Kol 2:8-
,,Naszym dziełem jest patrzeć na Jezusa i wierzyć, że cokolwiek idzie przeciwko tobie, nie ostoi się.’’
Kol 3,12- Kol 3,16
,,Duchowość nasza polega na tym, że my mamy badać Słowo Chrystusowe. Trwać w Słowie, w słuchaniu. I jeszcze co ważne: zwróćcie uwagę na słowo Chrystusowe. Tu nie jest napisane: Słowo Boże, to nie chodzi o całą Biblię. Słowo Chrystusowe to jest bardzo konkretne nauczanie – to jest nauczanie skoncentrowane na Jezusie, o Jezusie i z Niego wypływające. Nawet kiedy czytamy Stary Testament, musimy to rozważać w kontekście Jezusa.’’
,,Duchowość w Nowym Przymierzu składa się z dwóch części: Słowo – rozważam Słowo Chrystusowe i uwielbiam Jezusa. Dlaczego najpierw jest o Słowie, bo jeśli poznasz prawdziwego Jezusa, to później prawdziwie uwielbiasz Tego, którego poznałeś.’’
,,Jeśli poznasz prawdziwie Jezusa, poźniej uwielbisz w sposób prawdziwy Tego, którego poznałeś przed chwilą. Amen.’’

Historia naszego kościoła w Warszawie.

Rozdział 1. Historia powstania Spichlerza.

To jest szkic, który będzie cały czas poprawiany.

Powstanie kościoła Spichlerz mocno wiąże z tym jak i dlaczego trafiłem do Polski, ponieważ byłem liderem wokół którego to miało miejsce. Powiem kilka słów o sobie. pochodzę z Ukrainy, urodziłem się i wychowałem się w miejscowości Drohobycz, na południe od Lwowa. Do Polski przyjechałem będąc 23-latkiem by wstąpić do klasztoru Ojców Redemptorystów w Krakowie. Czułem się tam nieswojo i po pierwszym semestrze zrezygnowałem ze studiów filozoficzno-teologicznych które odbywałem jako zakonnik. Możliwe, że pomyliłem się z wyborem zakonu, bo ciągnęła mnie modlitwa i kontemplacja, czego było mało u Redemptorystów, bo mieli inny charakter, niż na przykład benedyktyni. Pół roku póżniej dostałem się do Warszawy na Akademie Teologii Katolickiej – teraz znanej jako UKSW, na wydział teologii katolickiej. Będąc studentem angażowałem się w ruch Odnowy w Duchu Świętym. Grupa działała jako wspólnota akademicka. W tym czasie w Warszawskim ruchu odnowowym działy się mocne i ciekawe rzeczy. Na jednym z takich spotkań przeżyłem potężny dotyk Boży. Stało się to w klasztorze Ojców Paulinów przy ulicy Długiej. Jeden z Paulinów, Ojciec Krzysztof Kowalski przeżył osobistą odnowe i nawrócenie rok lub dwa wcześniej podczas usługi pastora, założyciela kościoła Vineyard, Johna Wimbera, który nauczał na wspólnej konferencji charyzmatycznych katolików i protestantów. Ów ksiądz przyszedł na tę konferencję żeby „pośmiać się z głupich charyzmatyków”. Podczas modlitwy za duchownych i liderów na tej konferencji doświadczył potężnej mocy Bożej która powaliła go na ziemię na której leżał 40 minut doświadczając miłości Bożej. Zaniepokojony ojciec Kowalski wrócił do klasztoru i przez 3 dni nie chciał z nikim rozmawiać. Po tym doświadczeniu ksiądz Kowalski zaczął wyraźnie słyszeć głos Boży. Podczas jego usługi często szczegółowo nazywał choroby, wiek, kolor ubrania osoby która była w tłumie i ci ludzie byli uzdrawiani. Świadectwo nawrócenia doprowadziło do tego, że wszyscy zakonnicy w klasztorze na długiej przeżyli nawrócenie i odnowę, oddali życie Jezusowi, przeżyli chrzest Duchem Świętym, zaczęli modlić się na językach. Tak się stało ponieważ ojciec Kowalski nie słynął z wielkiej pobożności. To doświadczenie zaczęło przyciągać charyzmatycznych katolików i nie tylko. Dużo środowisk muzycznych i rockowych przy usługach Paulinów przeżyło tam swoje nawrócenie, z bardziej znanych to takich jak lider zespołu Armia, Malejonek i inni.

Otóż trafiłem ze swoją wspólnotą na nocne czuwanie z modlitwą charyzmatyczną gdzie byłem świadkiem cudów. Na przykład. Kobieta na wózku inwalidzkim sparaliżowana od 25 lat zaczęła tej nocy chodzić. Wtedy stało się wiele innych cudów. Po tych doświadczeniach tez doznałem dotyku Jezusa Chrystusa i to dało mi zapał aby zacząć usługiwać w darach mocy. Na jednym z takich spotkań ojciec Kowalski miał prorocze słowo które brzmiało parafrazując „jest tutaj student z Ukrainy którego Bóg powołuje by został księdzem i zaczął służyć Bogu na pełen etat”. Co było potwierdzeniem tego po co przyjechałem do Polski i dostałem się na studia teologiczne, bo po zdobyciu magistra teologii katolickiej miałem zamiar wrócić na Ukrainę by zostać duchownym greckokatolickim. Po tych nabożeństwach u paulinów zacząłem doświadczać w swojej usłudze dar proroctwa i słowa wiedzy.

Jakiś miesiąc lub dwa pózniej podczas ewangelizacji w więzieniu ukraińskim miałem proroctwo do więźniów, że są uzdrawiane chore nerki. Okazało się że zostały wtedy uzdrowione 3 osoby. Jednym z nich był pastor baptystów który zabrał mnie na tę ewangelizację, oraz dwóch więźniów. Jeden z tych więźniów nawrócił się wtedy, i obecnie jest biskupem kościoła baptystów gdzieś w Rosji.

Od tego momentu zacząłem usługiwać jako charyzmatyczny ewangelista we wspólnotach w Polsce i byłem przy zakładaniu dwóch wspólnot odnowy w Duchu Świętym w Drohobyczu i Tarnopolu na Ukrainie które istnieją do dzisiaj pozostając w KK.

W Warszawie angażowałem się w służbę w odnowie w Duch Świętym we wspólnotach pod kierownictwem między innymi takich księży jak Grefkowicz, Trzciński i włoski ksiądz Ricardo Argañaraz, który jest założycielem katolickiego ruchu „Wspólnota Jana Chrzciciela”.

Ten włoski ksiądz wywarł ogromny wpływ na moją usługę, ponieważ też posługiwał się darem uzdrawiania i słowem wiedzy. Była sytuacja gdy w klasztorze sióstr przy ulicy Żelaznej – gdzie ks. Ricardo nocował zawsze, gdy przyjeżdżał do Polski z usługą, podczas mszy z modlitwą o uzdrowienie jedna z sióstr zakonnych z dużą wadą wzroku zaczęła bardzo źle widzieć przez swoje okulary, i kiedy je zdjęła zorientowała się że jej wzrok został całkowicie uzdrowiony. Takie rzeczy robiły duże wrażenie na mnie. Charakterystyczną cechą duchowości tego księdza było to, że swój dzień zaczynał od głośnej modlitwy w językach. Mieszkając na trzecim pietrze klasztoru, to jego modlitwę dało sie usłyszeć w klasztornej piwnicy. W podobny sposób modlił się na mszach i nabożeństwach, aczkolwiek nieco ciszej. A w ten sam mocny sposób modlili sie w gronie liderskim Andrzej i ksiądz Piotr, który był gospodarzem tego Włocha. „Taki styl modlitwy okazał się zaraźliwy, ponieważ był to rodzaj manifestacji wolności w Duchu Świętym i mocy. Niczym nie skrępowana modlitwa w językach, jak by nie miała ograniczeń” – myślałem sobie. Stąd się wziął charakterystyczny styl modlitwy na językach w Spichlerzu, głośnej i energicznej modlitwy. Taka głośna modlitwa w językach, na pograniczu krzyku, była praktykowana w późniejszej wspólnocie katolickiej, którą prowadziłem.

Na zaproszenie księdza wikariusza z parafii przy ulicy Gwieździstej miałem się podzielić swoim świadectwem nawrócenia dla kandydatów do bierzmowania. Na tych spotkaniach kilka osób przyjęło Jezusa i doświadczyło chrztu Duchem Świętym. Wsród tych nawróconych były moja przyszła żona Maja i jedna z pierwszych liderek uwielbienia „Grupy Uwielbienia Spichlerz” w kościele Spichlerz Ewa Nowakowska ( teraz Horodycka, rodzona siostra Justyny Poniatowskiej). Po tym spotkaniu powstała więź z księdzem Markiem, który zaprosił mnie, abym pomagał mu w prowadzeniu wspólnoty przy parafii na Gwieździstej. To były początki przyszłego kościoła, bo wtedy zacząłem regularnie głosić w tej wspólnocie, moim głoszeniem towarzyszyły uzdrowienia, znaki, chrzty w Duchu Świętym. Niektóre nabożeństwa były tak pełne mocy, że na nie przychodziły osoby z kościołów zielonoświątkowych. Ludzie doświadczali wyłania mocy, że pod mocą Bożą leżeli po kilka godzin i byli tak namaszczeni, że śmiali się podczas modlitwy, przeżywali wewnętrzne uzdrowienia, fizyczne jak i emocjonalne.

Jedno z ciekawych wydarzeń które warto opisać wyglądało tak; młoda kobieta przywiozła karetką ze szpitala swoją matkę która miała raka mózgu, była sparaliżowana po nieudanej operacji, wnieśli ją na nabożeństwo na noszach i podczas modlitwy za nią ta kobieta potrafiła usiąść. Kiedy ją przywieźli za tydzień już w pozycji siedzącej na wózku, po kolejnej modlitwie za nią zaczęła chodzić, a na swoje trzecie spotkanie przyszła o własnych i siłach i złożyła świadectwo o swoim uzdrowieniu. Coraz więcej ludzi przychodziło na te spotkania, na niektórych tych spotkaniach uczestniczyło nawet do tysiąca osób i zawsze na tych spotkaniach były znaki i uzdrowienia. W tym samym czasie w parafii powstały głosy sprzeciwu, że to co się dzieje na tych spotkaniach to niej jest duchowość katolicka. Grupa aktywistów parafialnych napisała donos do dziekana wydziału gdzie studiowałem, najpierw były zbierane podpisy chodząc do parafian, miedzy innymi prosili o podpis ojca Mai – już wtedy narzeczonej, ale ten odmówił.

Po wakacjach ksiądz Marek poprosił Mnie abym już nie przychodził do jego parafii na jakiekolwiek przyszłe wydarzenia. W tym czasie byłem już na swoim piątym roku studiów. Kilka miesięcy pózniej zdałem egzamin „ex universa theologia” co według Kościoła Katolickiego było potwierdzeniem, że jestem uznany przez Kościół, jako teolog katolicki. Kilka miesięcy pózniej zostałem zawieszony w prawach studenta i nie zostałem dopuszczony do swojej obrony pracy magisterskiej.

Wszystko to się odbywało pod płaszczykiem zarzutów, że nie radzę sobie ze studiami. Ostatni egzamin został przeniesiony przez księdza profesora na wieczór ostatniego dnia sesji. Z księżmi trzeba było się umawiać na zdawanie egzaminów indywidualnie. Następnego dnia, poszedłem do dziekanatu by podbić indeks, na potwierdzenie, że sesja została zaliczona. W dziekanacie, natomiast usłyszałem, że zostałem skreślony z listy studentów, bo sesja skończyła się wczoraj. Ale było jedno ale! Wszyscy studenci tak robili, przychodzili po pieczątkę do dziekanatu po terminie. Tak było przez wszystkie 5 lat studiów, ale nie tym razem. Wyglądało to na zmowę milczenia. Po złożeniu odwołania od decyzji dziekana o skreśleniu, miesiąc czy dwa póżniej odbył się sąd dyscyplinarny, gdzie już otwartym tekstem były postawione zarzuty. Brzmiały one mniej więcej tak – uzdrawiacz ludzi niewiadomo jaką mocą, odrzucasz kult maryjny, buntujesz parafian i ogólnie takie zachowanie hańbi imię naszej uczelni, dlatego nie możesz być naszym studentem. Komisja dyscyplinarna się składała z 6-7 księży i 2-3 studentów. Komisji przewodniczył ksiądz-dziekan wydziału prawa, który miał oficerski stopień wojskowy i był ubrany w mundur i koloratkę. Na tę rozprawę nawet przyjechała mama z Ukrainy, by ewentualnie z kimś porozmawiać, i cytując Tołstoja – „ale nikt nie okazał zainteresowania zapłakanej i martwiącej się kobiecie”.

Po wydaleniu z parafii i ze studiów nasza grupa jeszcze przez rok z przyjaciółmi ze wspólnoty spotykali się na modlitwach szukając Bożego prowadzenia. Napisze kilka nazwisk, mam nadzieję, że się nie obrażą. Może kogoś pominę, bo pamięć jest krótka. Użyje nazwisk dziewczyn po mężach. Justyna Poniatowska, Ewa Horodycka, Sylwia Poplawska, Kasia Talbot, Marta Zmorka, Ania Klopocka, Alicja Zawadzka, Tomek Orzechowski i inni. Czasami te spotkania były w domu u Zawadzkich, a czasami w domu Dobrzyckich, Ani i Marty.

Tak opisuje to socjolog dr Ariel Zieliński „Na trzy miesiące przed absolutorium Andrzej Stepanow został wyrzucony z uczelni. (…) w tym okresie wspomniane dziesięć osób „wzięto na rozmowę i zabronili im kontaktów z Andrzejem, mówiąc, że jest on heretykiem.””

I pamietam to zamieszanie w naszych głowach. Byliśmy w głębokim szoku po tym jak to się wszystko wydarzyło. Wtedy jeszcze mieliśmy przekonanie, że Kosciol Katolicki nie jest aż tak zepsuty i że są jeszcze w nim porządni ludzi. Ale nie mieliśmy szans takich spotkać. Gromadziliśmy się w tym czasie przez cały rok w domach na modlitwę i studiowania Biblii. Ja przygotowywałem nauczania. Ale najcześciej to było trwanie w modlitwie i uwielbieniu. Szukaliśmy prowadzenia bożego w tym, co powinniśmy robić dalej. Dowiedzieliśmy się, że w parafii wcześniej powstała grupa inicjatywna, która zbierała podpisy pod listem do mojego dziekana, z prośbą by mnie wydalić z uczelni. Wielu znajomych i przyjaciół odwróciło się ode mnie i od naszej grupki. Zaczęli traktować nas wrogo. Nie witali się z nami, wyzywali od sekciarzy i zwiedzonych. Popularna wówczas gazeta „Życie” napisała artykuł szkalujący mnie, to była zwyczajna świecka gazeta, ale było wielkie zainteresowanie tematem. Artykuł był zbudowany w oparciu o wywiad z księdzem Markiem i zawierał dużo kłamstw”.

W książce Ariela Zielińskiego tak się wypowiadam: „W pewnym momencie, kiedy wspólnota była coraz większa, zabronili mi to robić. Mniej więcej rok po rozmowie z dziekanem wrócił z wakacji i poszedł do księdza, który opiekował się wspólnotą. Został powitany przez niego bardzo chłodno. Mój rozmówca odczytał tę sytuację jako komunikat, że nie powinien się tam pojawiać. Niedługo później powiedziano mu, żeby już nie przychodził na spotkania wspólnoty i usunął w cień, aby nie gorszyć ludzi.”

Za Arielem Zielińskim: „Grupa nadal się spotykała, wszyscy mocno przeżywali to, co się stało. Jednocześnie wtedy już przewartościowanie wartości. Coraz częściej bywali na nabożeństwach protestanckich zamiast uczestniczyć w mszy św., choć ciągle jeszcze chodzili do kościoła. Czytali Biblię i coraz bardziej po imieniu nazywali to, co w doktrynie katolickiej wydawało im się błędne.”

Po roku takich spotkań w domu, postanowiliśmy wynająć salę i zacząć spotykać się jako wspólnota. Wtedy nazwali wspólnotę „Tylko Jezus”. W tym czasie do Polski przyjechał T. L. Osborne, amerykański ewangelista, znany z licznych uzdrowień. To był okres kiedy wspólnota była zawieszona między katolicyzmem, a nazwijmy to „protestantyzmem”. Wówczas zostałem zaproszony przez Amerykanów by wziąć udział w tych spotkaniach, ale też jakby nieco od kuchni, bo był zaproszony przez Amerykańską, ekipę by pomagać. W ten sposób bywał na spotkaniach „poza sceną” i mogłem nawet osobiście rozmawiać z T.L. Osbornem. Podczas jednej z modlitw Osborne prorokował do Mnie. Powiedział miedzy innymi coś takiego: „Ty zmienisz Polskę”. Te słowa długo pomagały ostać się w różnych trudnych chwilach powstawania nowego kościoła. Na spotkaniach ewangelizacyjnych, prowadzonych przez Osborne’a kilka osób ze wspólnoty oddało życie Jezusowi i narodziło się z Ducha. Te osoby po dzień dzisiejszy są wierzącymi i aktywnymi uczestnikami kościelnego życia. Tak opisuje to Ariel Zieliński: „Jak opowiada Andrzej Stepanov „Decyzja została podjęta: „Po prostu postanowiliśmy, że przestajemy być katolikami i że jesteśmy Kościołem chrześcijańskim.” Po ewangelizacjach w Polsce Osborne jechał do Kijowa, by prowadzić ewangelizacyjne spotkania w Ukrainie. Gospodarzem w Kijowie był młody pastor Sunday Adelaja, pochodzący z Nigerii. W ten sposób „Spichlerz” na długo został związany z tym pastorem i kościołem. A nawet ja nieco później, jako pastor został postawiony przez Adelaję, biskupem kościołów „Ambasada Boża” w Polsce. Tych kościołów jeszcze nie było, ale zadaniem moim było pomagać w ich powstawaniu.

Ewangelizacje w Kijowie zrobiły ogromne wrażenie na mnie i na mojej narzeczonej. Po pierwsze były większe tłumy, niż w Warszawie, które brały w spotkaniach udział i było dużo więcej cudów niż w Polsce. Chociaż by dla przykładu powiem. coś takiego się stało – na scenie siedziała matka z e sparaliżowanym dzieckiem, które miało około 9-10 lat. Chłopczyk miał wykręcone nogi i ręce przez chorobę i sam nie chodził. Podczas modlitwy o uzdrowienie zaczął chodzić po scenie po raz pierwszy w życiu. Stało się to oczach tysięcy ludzi. Tłum szalał z radości. Wtedy posypały się uzdrowienia jak z rękawa. Patrzyłem na Maję, która stała zapłakana ze wzruszenia i ekscytacji. Tam w Kijowie odwiedzając charyzmatyczne kościoły, Maja powiedziała mi, ze nie chce już być katoliczką. Coś było w atmosferze tych kościołów, które widzieliśmy, mocno nadprzyrodzone. To tam chwyciliśmy wizję tego jak ma wyglądać przebudzenie o którym dużo się mówiło w Polsce, ale mało kto brał w nim udział. My to doświadczyliśmy w Kijowie. Rano będąc w jednym kościele, liczącym 7 tysięcy członków, a wieczorem w innym nie dużo mniejszym. I w każdym kościele, na każdym nabożeństwie dziesiątki, czasami setki ludzi oddawało życie Jezusowi wśród znaków i cudów. Na pewnej konferencji po wezwaniu do zbawienia wyszło ponad 900 osób do zbawienia.

Po takich przeżyciach doświadczenia Jezusa już nie miałem żadnych wątpliwości, by zacząć budować kościół podobny do tych, które widziałem w Kijowie. Udało się znaleźć denominację, która przyjęła wspólnotę, jako zbór. Był to Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej z siedzibą w Lublinie. Zbór został zrejestrowany pod nazwą „Spichlerz”. Zmiana nazwy została podyktowana z przyczyn praktycznych i teologicznych, by nie być kojarzonym z tak zwanym „Jesus only” i z W. Branham’em. Choć lata póżniej miałem żal z powodu tej zmiany, bo w Polsce ten ruch jest mało znany i raczej nie był by kojarzony z nimi. Ale zrobiłem to pod namową Amerykanów, którzy byli mocno wyczuleni na to. Nazwa „Spichlerz” przyszła stąd, że usłyszałem, że w blokach byłego Bloku Warszawskiego był problem z przechowywaniem zboża. Technologia magazynów – spichlerzy była zła i przestarzała. Heroiczny wysiłek zbierania żniw szedł na marne, bo około 90% plonów po prostu gniło. Spichlerz miał się kojarzyć z miejscem zachowania plonów dla Boga.

2. Krótka historia dalszych dziejów Spichlerza.

Zaczęło się życie kościelne – zbieranie podpisów członków założycieli, rejestracja w MSWiA, wyjazd na kolegium pastorów by zostać przyjętym i ordynowanym do służby itd itd. Powstanie organizacji kościelnej jest związane z biurowym zamieszaniem. A zwłaszcza w czasach, kiedy rejestracja kościoła wiązała się z liczba członków. Trzeba było ich mieć 100. A w KChWE dla rejestracji zboru wystarczało chyba 10. I tyle podpisantów akurat mieliśmy. Trudno było wynająć sale, jeszcze trudniej było ją utrzymać. Ku mojemu zdziwieniu ludzie o nas się dowiedzieli i zaczęli nas odwiedzać. To były czasy bez internetu. Nie można było umieścić wydarzenia na Facebooku aby zaprosić ludzi, tak jak to się dzieje dziś. Ludzie o nas mówili sami i szukali. To było nadprzyrodzone, a nie facebookowe! Kiedyś wykupiliśmy w metrze reklamy i nas to kosztowało. Przez dwa miesiące podróżujący metrem czytali o naszym kościele. Wtedy już mieliśmy nawet stronę internetową. Ale z reklamy przyszła tylko jedna osoba. Robert, któremu mówiłem, że jest najdroższym naszym nabytkiem, bo kosztował nam 25 tysięcy. Wtedy dolar był około 2 złotych.

Jednym z momentów, który przyspieszył wzrost kościoła było przyjście do Spichlerza i dołączenie do kościoła członków zespołu „Sixteen”. To było coś! To był znany zespół, bo reprezentował Polskę na Eurowizji 1998r. Przyjście ich do kościoła miało plusy i minusy. Minusem było to, że popularne gazety pisały o nich, że to jest sekta. My tez musieliśmy zwalczać pomówienia katolickie, że jesteśmy sektą. Ale kiedy świat niewierzący mówi o tobie, że jesteś sektą, to dużo gorzej, bo dla katolików wszyscy są sektą tak lub inaczej. Otóż było to trudne, przyjęcie razem z dobrymi muzykami famę o tym, że sekta dołączyła do sekty. Innymi słowy sekta do kwadratu. „O matko Bosko!”- powiedział by Robert Postek. Ale ja się tym nie przejmowałem, wierzyłem, że Bóg nas uratuje nawet i przed Sixteen 🙂

Wśród nich też był znany w latach 2010-2021 (piszę to w 2021, daj Boże tobie Grzesiu kolejnych owocnych dwudziestoleci!) w kręgach muzyków chrześcijańskich Grzegorz Kloc. Poświęciłem mu dużo czasu i serca, bo jeszcze wtedy borykał się z alkoholem i innymi grzechami. Ale Bog go zmienił na naszych oczach! Jestem bardzo dumny z Grzegorza!

Zespołowi warto poświecić parę zdań. Oni trafili do kościoła w opłakanym stanie duchowym. Ich wiara miała mocne odchylenia. Przez kilka lat osobiście prowadziłem ich w poznawaniu Biblii i wspólnej modlitwie i uwielbieniu. Był to trudny i chwalebny okres jednocześnie. Trudny dlatego że oni się nie modlili wspólnie prawie, a odrazu prorokowali do siebie. A potem wypełniali te proroctwa. I myślę, że wielu z tych proroctw było fałszywymi. W ten sposób powstało kilka małżeństw, niektóre się rozpadły po jakimś czasie. Biblia też nie była bardzo ważna dla nich, przynajmniej tak to wyglądało wtedy. Słowo i praca z nimi zaczęło przynosić efekty. Moim powołaniem było szukanie Jezusa i uwielbienie, napisałem nawet książkę o uwielbieniu „Zbuduj mi świątynię”. Bóg tak jakby przyprowadził ten zespół do kościoła w odpowiedzi na objawienie, które nosiłem w sercu. Ten kościelny zespół nazwaliśmy „Grupa uwielbienia Spichlerz”. Zaczęły powstawać pieśni uwielbienia, które dotykały serca wielu wierzących. Te pieśni byly śpiewane w wielu kościołach Polski i w kościołach polonijnych, na przykład w Kanadzie czy USA.

Bóg prowadził mnie w rozwijaniu uwielbienia Jezusa dalej i dalej – zaczęliśmy organizować z kościołem „Noce Chwały”. To było coś całkiem nowego w Polsce. Nikt wcześniej nie robił takich spotkań. Teraz już noce chwały czy wieczora chwały stały się normalnym zjawiskiem. Chodziło o to, że gromadziliśmy się na całonocną modlitwę uwielbienia, zapraszając zespoły i wykonawców z innych kościołów Polski i z zagranicy. Ludzie zjeżdżali się z całej Polski i nawet z ościennych państw, z Niemiec czy z Czech. To były chwalebne czasy. Sukces zespołu zawdzięczam Mirkowi Hoduniowi jako dyrektorowi muzycznemu (to on był na Eurowizji, bo jest świetnym muzykiem) i Ewie Horodyckiej, która była liderką duchowo-modlitewną grupy uwielbienia. Kiedy Mirek wyjechał do Szkocji, a Ewa przestała być liderką, wszystko podupadło. Przez tamten okres nagraliśmy około 10 płyt.

Poza tym powstał w kościele zespół hiphopowy „Elohim” w którym też grali muzycy z kościoła, liderem zespołu był Roman Horodycki. Ten sam skład też zorganizował projekt pod nazwą „Evident”. Teledyski raperskie z naszego kościoła trafiły nawet do muzycznej telewizji.

Muzyczne talenty i dary kościoła przyczyniły się do rozwoju kościoła i to było ważnym filarem w naszym rozwoju. Za co jestem bardzo wdzięczny im wszystkim. Poza muzyką inwestowaliśmy jako kościół w nauczanie. Założyłem , pod natchnieniem Bożym kilka szkól biblijnych. „Przełom” – ogólna szkoła rozwoju wiary. „Pokolenie Judy” – szkoła uwielbienia. „Jozue” – szkoła dla liderów i pastorów. Programy dla szkół tworzyłem przeważnie ja osobiście. I w większości wykładałem tez ja, pomagały mi Maja, Ewa, Mirek. Do szkoły przyjepzdzało tez sporo ludzi z Polski i trochę z zagranicy. Na pierwszy rok zapisało się około 60 osób, to było bardzo dużo, jeśli brać pod uwagę liczebność kościołów i innych szkól w tamtym czasie. Szkoły pomogły stworzyć mocny fundament w postaci silnych wierzących, znających swój cel i powołanie. Szkoła też miała filie w innych miastach. Mianowicie w Gdańsku i w Seaford w Anglii. Jeździłem do Anglii przez rok z wykładami.

Pomogliśmy jako kościół w powstawaniu innych kościołów, niektóre wciąż istnieją jako samodzielne zbory – w Zielonej Górze, Wałbrzychu, Gdańsku, Cieszynie i innych mniejszych miejscowościach. Pomagaliśmy tym pastorom finansowo – każdego wspierając przez dwa lata. Dawaliśmy tyle pieniędzy, że mogli oni utrzymywać się samodzielnie przez miesiąc. Kościół nasz przyczynił się bardzo mocno w rozwój kościoła Polsce.

Jako były katolik przyciągałem innych katolików, którzy szukali wyjścia z katolicyzmu i chcieli dalej wzrastać w Jezusie. Relacji ze mną szukali księża, którzy chcieli zostać protestantami i nawet pastorami. Jeden z księży przychodził po kryjomu na nasze nabożeństwa i został uzdrowiony. A przyjechał do Warszawy się leczyć i był w szpitalu, z którego wychodził, by przyjść do nas. Miałem słowo prorocze o tej chorobie i uzdrowieniu. I on został uzdrowiony podczas tego nabożeństwa! Później ten ksiądz został pastorem na południu Polski. Inny ksiądz zaprosił mnie na parafię by tam głosić. Chciał też odejść z Kościoła Katolickiego. To była nie łatwa decyzja. Teraz jest modne w Polsce odchodzenie z katolicyzmu, ale wtedy KK trzymał się bardzo mocno. A w małych miejscowościach ludzie się bali iść na wojnę z katolicyzmem. Otóż namawiałem tego księdza by nie odchodził sam, a poprowadził swoją wspólnotę młodych ze sobą. I tak się stało. Powstał kościół w Zielonej Górze. Innym razem zadzwonił do mnie ksiądz z Rzymu, chciał porozmawiać o wierze! Później też został pastorem. No i też „udzieliłem” mu ślubu. Dowiedziałem się, że wielu księży słucha moich kazań w internecie, a nawet czasami bywają na nabożeństwach. Innym razem zgłosiła się zakonnica, którą ochrzciłem, ona pozostała w zakonie, bo nie była młoda i nie miała dokąd iść. Ogólnie pomogłem 8 księżom wyjść z KK, i dlatego episkopat rozesłał moje zdjęcia po parafiach, by „uważano na tego pana”. Dzisiaj dowiedziałem się o niedawnej wizycie (za oknem jest 2021r) byłego proboszcza ks. Michalaka na parafii w której powstawała nasza wspólnota. W internecie pod tą wiadomością zjawił się wpis mniej więcej takiej treści – a to ten proboszcz za którego kadencji powstałą sekta i wielu młodych ludzi odeszło. Osiedle wciąż pamięta o tamtych wydarzeniach.

Teraz, kiedy myślę o tych sprawach, to przychodzi jasne zrozumienie, że te rzeczy się działy , nie dlatego, że byłem jakiś wyjątkowy, a dlatego, że to była suwerenna ręka B oża. W tamtym czasie dużo spraw przypisywałem sobie, modlitwom kościoła, postom i innym dyscyplinom duchowym. Dlatego też nie wszystko było takie gładkie i różowe w życiu naszego kościoła. Bóg nie pozwala swojej chwały przypisywać ludziom. Z powodu moich osobistych błędów i decyzji stał się rozłam, wielu ludzi odeszło z kościoła. Powstało około 7 grup, które postanowiły być samodzielnymi kościołami. Były to grupki 7-10 osobowe.

I potem stała się rzecz niespodziewana. Odkryłem dla siebie czym jest łaska. I kościół zaczął zmieniać kierunek, to był bardzo bolesny okres, bo większość kościoła tego nie zniosła i też odeszła do bardziej „tradycyjnych” zborów. O tym będzie kolejny rozdział.

Historia naszych wierzeń i teologii.

Będąc jeszcze we wspólnocie katolickiej, odkryliśmy dla siebie osobę Jezusa. Był to żywy i kochający Pan, a bardziej przyjaciel.

W protestanckim świecie zaczęliśmy poznawać ewangeliczne prawo. Przyjaciel Jezus stał się wymagającym belfrem z którym lepiej jest nie konfliktować, bo będzie żle.

W osobistym studiowaniu listu do Rzymian, zobaczyłem, że św. Paweł uczy inaczej, niż cały znany nam świat protestancki. Mówię o kościołach charyzmatyczno-zielonoświątkowych. Tak zaczął się proces!

Lata pózniej pewien pastor ze stażem, powiedział, że przestał czytać książki chrześcijańskie, bo „nie działają w jego życiu”. Możliwe, że to doświadczenie, bezowocnego chodzenia pod ewangelicznym prawem, przygotowało mnie do przyjęcia łaski. Ale to był zaledwie wstęp, który wzbudzał lekkie pragnienie prawdy.

Zmiany zaczęły się w ten sposób. Kiedy wszystko jeszcze było bardzo dobrze, mieliśmy dobrą frekwencję, nie mieliśmy długów i byliśmy jednym z najbardziej znanych Kościołów w naszym środowisku, postanowiłem robić coś, co było nieznane w środowiskach charyzmatycznych, ale było mi znane z Kościoła Zielonoświątkowego na Ukrainie. Chodzi o „badanie słowa”,czyli studiowanie Biblii zdanie po zdaniu, słowo po słowie, podczas nabożeństwa w środku tygodnia. W tamtym momencie miałem dość natchnionych charyzmatycznych kazań na różne tematy, potrzebowałem czegoś głębszego, solidniejszego. Miałem obawy, czy zbór to zniesie, czy zaakceptuje, ponieważ było to dość nudne z perspektywy przeciętnego członka naszego Kościoła.

Wybrałem (a raczej czułem przynaglenie w duchu, by to zrobić) do studiowania List do Rzymian. Jakże mogłoby być inaczej – ambitne plany muszą iść w parze z ambitnym listem. Nie wiem, czy tak dokładnie myślałem, ale modliłem się o to i taka myśl pojawiła się we mnie w trakcie modlitwy. Dzięki latom studiów teologii katolickiej i ewangelickiej, poznałem grekę, postanowiłem więc podczas rozważania samodzielnie tłumaczyć greckie wersety. Jednocześnie wyjaśniałem znaczenie każdego słowa zgodnie ze słownikiem i wyciągałem odpowiednie wnioski. Na każdym nabożeństwie udawało mi się omówić około czterech wersetów, czyli było to dość szczegółowe omówienie. Analizę Listu do Rzymian zakończyłem po dwóch latach. Zainteresowanie tematem spadało, a pod koniec przychodziło 10 procent początkowej liczby uczestników nabożeństwa.

Tymczasem ja przeżywałem wewnętrzną rewolucję. Zdawałem sobie sprawę, że to, czego nauczałem, było w większości lekko wykrzywione. Niektóre fragmenty zacząłem zupełnie inaczej rozumieć. Zaczęło się od Listu do Rzymian 1,16–17.„Nie wstydzę się bowiem dobrej nowiny — jest w niej moc Boża dla zbawienia każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka. Objawia ona sprawiedliwość Boga, pochodzącą z wiary i prowadzącą do wiary, zgodnie ze słowami: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie.”

Interpretacja tego wersetu, do której byłem przyzwyczajony, różniła się od kontekstu, który dostrzegłem na nowo. W co wierzyłem? Ewangelia musi być głoszona przede wszystkim Żydom i w każdym mieście, każdy Kościół powinien aktywnie docierać do miejscowych Żydów. Bez ich zbawienia nie nastąpi nawrócenie mieszkańców Warszawy czy Kijowa. Brzmi niewiarygodnie? Ale taka interpretacja obowiązuje bodaj we wszystkich wspólnotach Żydów mesjanistycznych i sympatyzujących z nimi wspólnotach pastorów i Kościołów.

Zobaczyłem w tym wersecie coś zupełnie innego. Po pierwsze: dlaczego ktoś się wstydzi Ewangelii? Ponieważ jest ona zgorszeniem dla racjonalnego ludzkiego umysłu, proponuje zbawienie bez naszego wysiłku, jedynie przez wiarę w Jezusa. W niej jest moc ku zbawieniu. A dlaczego najpierw Żyda? Bo Żydzi wierzyli, że są zbawieni przez wykonywanie Prawa albo po prostu przez Prawo, i to dawało im fałszywą ufność, że są zbawieni. Jednocześnie zaś gardzili Ewangelią jako czymś totalnie przeciwnym ich religii uczynków. Dlatego najpierw to właśnie Żydzi muszą uwierzyć, poganie w drugiej kolejności. Święty Paweł wyjaśnia w Liście do Rzymian 1,19, dlaczego tak jest. Poganie nie mają Prawa i przez obserwację natury dochodzą do wiary w Stwórcę, tak więc nie żywią żadnej fałszywej nadziei.

Czytając ten list, zacząłem widzieć, że ja też jestem jak Żyd, który wyznaje własne charyzmatyczno-ewangeliczne prawa i reguły, dzięki którym wydaje mi się, że jestem bliżej Boga. Jednocześnie miałem już dość płytkości własnego Kościoła.

Dziwiło mnie, że apostoł Paweł w swoich listach poświęca tematyce łaski i Prawa większość uwagi i tylko na końcu daje nieliczne wskazówki dotyczące chrześcijańskiego postępowania. Ja zaś w kazaniach brałem te krótkie wskazania i głosiłem z nich, cały czas wierząc, że to jest najważniejsze. Uważałem, że sprawy łaski i Ewangelii są powszechnie znane i teraz musimy pracować nad naszym chrześcijańskim charakterem.

Na nabożeństwach w środku tygodnia nauczałem o życiu z łaski przez wiarę i usprawiedliwieniu w Jezusie, według Listu do Rzymian, a w niedzielę głosiłem kazania tak jak dotychczas. Nie wiedziałem, jak ewangelię łaski wprowadzić do głównego nurtu Kościoła, ponieważ czułem, że wiązałoby się to z całkowitym przeorganizowaniem dotychczasowego porządku.

Pewnego dnia trafiłem na kazanie Josepha Prince’a, którego nota bene nie lubiłem, ale zainteresowało mnie to, że głosił u pastora Joela Osteena, którego zresztą też nie lubiłem. Obaj byli dla mnie zbyt delikatni, jakby zniewieściali, i paradoksalnie to zatrzymało mnie przy telewizorze. Pastor Prince zaczął głosić na temat Jezusa w bardzo prosty i jednocześnie głęboki sposób. W tym kazaniu zobaczyłem Zbawiciela, którego poznałem, kiedy narodziłem się na nowo. Kazanie było skierowane do całego Kościoła i w większości pochodziło z nauczania apostoła Pawła. Dotykało mnie i podnosiło na duchu. Ponieważ objawiało Jezusa i jego dzieło!

Miesiąc później w moje ręce wpadła książka pastora Josepha Prince’a. To znaczy miałem już ją w domu, ale nie interesowała mnie, ale po tym kazaniu znów poczułem, że trzeba ją przeczytać. Kiedy zacząłem ją czytać, zobaczyłem w niej kontynuację moich osobistych odkryć ze studium Listu do Rzymian. Zrozumiałem, że to, co zobaczyłem w Liście do Rzymian, powinienem głosić całemu Kościołowi, przecież jeśli Prince’owi się to udaje, to mnie też powinno się udać. Moje obawy były słuszne, bo zmiana kierunku nauczania napotkała ogromny opór w zborze i około 50 procent członków Kościoła odeszło. Nie żałuję jednak, ponieważ znalazłem duchowe życie. Książka nosi tytuł Przeznaczeni, by królować. Odkryłem łaskę. Która znałem na początku i która mi towarzyszyła do momentu, aż się zanurzyłem w ewangeliczny półświatek.

Wymienię kilka głównych zmian, które przyszły wraz z objawieniem łaski.

1. Nic nie muszę. Mam niezasłużoną przychylność i niezasłużone błogosławieństwo, ponieważ wierzę Jezusowi. I nic nie zależy od moich wysiłków. W charyzmatycznej teologii to ty musiałeś być aktywny by Bóg „się poruszył”. A teraz moim zadaniem jest znaleźć odpoczynek w Jezusie. Być w Nim. Modlitwa przestała bić trudnym i nudnym obowiązkiem, a zaczęła być przywilejem i radością, kiedy znajdowałem czas i szedłem do Boga.

2. Nie mogę stracić zbawienia przez własne grzechy i winy. Ponieważ zbawienie jest dziełem Jezusa, a nie moim. Wcześniej musiałem się pilnować, by utrzymać dar zbawienia.

3. Wierzący nie mogą być opętani, bo większy jest ten kto jest w nas, niż ten, kto jest w świecie.

4. Nie muszę błagać Ducha Świętego by przyszedł, bo już jest z nami.

5. Nie muszę wykonywać różnych czynności, by zmusić Boga, by coś zrobił dla mnie – nocnych modlitw, wykańczających postów, krzyczenia na szatana itd. Już mam wszystko w Jezusie.

6. Jezus stał się w centrum głoszenia i wiary. Bowiem, kiedy przychodzimy do Jezusa, od niego płynie wszystko. Wcześniej płynęło z mojej wiary i decyzji. A powinno płynąć od Jezusa.

7. Jako podsumowanie powiem tak. Wcześniej byliśmy skoncentrowani na sobie i własnych staraniach, a teraz jesteśmy skoncentrowani na Jezusie.

Nie jest tu wszystko wymienione. Napisałem książkę „Reformacja Łaski”, w której wymieniam więcej myśli.

CDN

Bibliografia

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Redemptory%C5%9Bci

https://www.koinoniagb.org/pl/koinonia-pl/historia

https://pl.wikipedia.org/wiki/T.L._Osborn

https://pl.wikipedia.org/wiki/William_Marrion_Branham

https://www.britannica.com/event/Jesus-Only

Andrzej Stepanow „Reformacja łaski” Ustroń. Szaron. 2021r.

Wiara, którą chce wzbudzić Jezus w nas.

Streszczenie kazania z 06.06.2021
Temat: Wiara, która prowadzi. Czy wiara jest budowana w oparciu o cuda i zwycięstwa?
(źródło: https://www.youtube.com/watch?v=5Lzv-qqsfxA) Mt 16,21-23
,,Jezus jest naszym pokojem. Jezus jest naszym spełnieniem się. Jezus jest wszystkim, co mamy. Tak naprawdę On jest wszystkim.’’
,,Cały czas de facto my jesteśmy jakby w nieustającej walce. Co prawda ci, którzy znajdą spoczynek w Jezusie, odpoczynek, szabat w Jezusie, to ta walka staje się lekka. Jezus powiedział,, Moje brzemię jest lekkie.’’ Czyli prawdziwe życie z Jezusem powinno być lekkim. Duchowość Jezusowa ma być lekka. Jeśli męczymy się z naszą duchowością, to nie jest brzemię Jezusowe, to jest brzemię Mojżeszowe raczej.’’
,,Wiara w Boga tylko dla cudów i zwycięskiej postawy może nas doprowadzić do upadku. Jeśli my budujemy naszą wiarę tylko na cudach, tylko na zwycięskich dokonaniach, to może doprowadzić do upadku, bo Bóg czyni cuda, ale nasza wiara ma być oparta na poznawaniu Jezusa Chrystusa.’’
J 6,22-
,,Jezus, kiedy Go o coś się pyta, często odpowiada nie na pytanie, które słyszy, a na motywację, która stoi za tym pytaniem.’’
,,Często nasza cielesność sprowadza wiarę tylko do takich wymiarów, jakby postawić sobie bożka z Cezarei Filipowej.’’
,,Jezus cię kocha. Bezwarunkowo. On nie karze: najpierw się zmień, a potem do mnie przyjdź. On mówi: po prostu przyjdź do mnie takim, jakim jesteś, ja będę cię zmieniał.’’

,,Jezus potrafi wypełnić pustkę naszej duszy tak, że już nie będziesz niczego potrzebował. Karmienie się Panem, napełnienie się Jezusem, jedzenie Jezusa Chrystusa nasyca nas tak, że ty nie będziesz łaknął.’’
,,Przede wszystkim nie patrz na rękę, która daje, patrz na osobę. Wielu ludzi, którzy szukają darów duchowych, darów łaski, charyzmatów, chcą widzieć cuda, znaki, to ludzka natura bardzo lekko ulega takiej pokusie, żeby w pewnym momencie szukać ręki dającej i zapominamy o dawcy. I zawsze zaczynamy czcić bardziej rękę niż dawcę. Jezus mówi – ja nie chcę takich naśladowców, ja chcę żebyście chodzili za mną, ponieważ ja, ja jestem twoim chlebem.’’
,,Jestem za tym żeby modlić się o cuda, modlić się o uzdrowienia, zwyciężać, iść do przodu, ale nie daj Boże, żeby to nie stało się naszym bożkiem. Naszym Bogiem jest Jezus Chrystus. Nie dary, nie proroctwa, nie uzdrowienia, nic z tych rzeczy. My ufamy Jezusowi, że On nas przeprowadza. Alleluja.’’

Nie patrz na rękę, która daje. Patrz na osobę.

Nie masz wpływu na to jak płynie w tobie Życie

„Dlatego jak przez jednego człowieka wszedł na świat grzech, a jako skutek grzechu śmierć, tak też śmierć dotknęła wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli.”

Rzymian 5:12

Otóż wszyscy zgrzeszyli. Bo Adam zgrzeszył. Dlatego smierć przyszła.

Smierć panowała bo Adam zgrzeszył. I my przez to grzeszymy. Nie jesteśmy winni, że jesteśmy grzeszni. Tak samo jak sparaliżowane niemowlę, nie jest winne, że takie się urodziło i jest chore.

I przez Adama, nawet nie grzesząc, tak samo jak on, weszliśmy pod smierć.

„Inaczej też niż w przypadku tego jednego, który zgrzeszył, jest ze wspomnianym darem. O ile wyrok za jeden upadek ściągnął potępienie, o tyle dar łaski niesie usprawiedliwienie z powodu wielu upadków.”

Rzymian 5:16

A w Jezusie mamy życie przez usprawiedliwienie.

Czy jesteśmy grzesznikami ponieważ grzeszymy? Nie, przez Adama nimi jesteśmy z automatu. Jesteśmy jakby tej rasy. Chińczyk jest Chińczykiem, bo mama jest Chinką.

W Jezusie wszystko się zmienia. Jeśli wybrałeś Jezusa zamiast Adama. Jesteś sprawiedliwy bez twojego udziału.

Tak samo jak byliśmy potępionymi grzesznikami też bez naszego udziału.

Nie wybraliśmy Adama, by być w śmierci. Nie mieliśmy wpływu na wybór.

Tak samo wybierając Jezusa, nie mamy wpływu na to, czy jesteśmy usprawiedliwieni. Po prostu jesteśmy usprawiedliwieni bez naszego udziału. Czy stoję czy leżę do Pana należę.

W Adamie byliśmy martwi. W Jezusie jesteśmy ożywieni.

Tak samo, jak nie mieliśmy wpływu na bycie martwym w Adamie. Nie mamy wpływu na to, że żyjemy w Jezusie.

Nie możesz postanowić, by życie przestało w Tobie płynąc. Nie masz na to wpływu. Tak samo jak nie masz wpływu na to, że umrzesz. Zmieniliśmy tożsamość. Zmieniliśmy matkę. Naszą matką jest łaska. „…dar łaski niesie usprawiedliwienie z powodu wielu upadków.”

Rzymian 5:16

Jeśli uwierzyłeś w Jezusa – nie masz wpływu na to, że jesteś błogosławiony i płynie w Tobie życie. To znaczy, że nie możesz zatrzymać życia, które w Tobie płynie.

Wers 17 podaje jedyny warunek. Trzeba przyjąć Jezusa jako obfitość łaski i daru sprawiedliwości. Tak to widzieć. Tak widzieć Jezusa i to co w nim jest. A potem cały czas przyjmować tę obfitość. Którzy przyjmują tę obfitość. Słowo przyjmują – ciągły teraźniejszy czas. Odnawiaj to przyjmowanie obfitości łaski. I będziesz panować, królować w życiu.

Ktoś może się przestraszyć, że to jest jakaś hiperłaska. Musimy starać się żyć święcie, by nie utracić. Spłycasz wszystko. Grzech musi być pokonany dodatkowo przez nasze umartwianie się.

Tę wątpliwość rozwiewa następna myśl, jak by pisana dla nas, tych kto boi się płytkości.

„Moglibyśmy zapytać: Czy więc mamy pozostać w grzechu, by tym bardziej pomnożyć łaskę? W żadnym razie! W jaki sposób my, którzy umarliśmy dla grzechu, mamy nadal w nim żyć?”

Rzymian 6:1-2

Umarliśmy dla grzechu. Już nie jesteś w grzechu Adama i w zniewoleniu starej natury. I ty o tym wiesz, bo czujesz, że zmieniły się pragnienia w sercu w momencie uwierzenia. Żyjesz w Jezusie. Nie jesteś tym starym grzesznikiem. Jesteś nowym stworzeniem w Jezusie.

Podnosi czy odcina?

W Ewangelii Jana jest słowo, które większość Biblii tłumaczy jako odcina albo usuwa, a w oryginalnym tekście greckim jest słowo, którego główne znaczenie jest – podnosi. Odcina czy podnosi? Które znaczenie jest najbliższe duchowi Ewangelii?

Ewangelia Jana 15.2 „Odcina każdy pęd we Mnie nie przynoszący owocu i oczyszcza każdy, który owoc przynosi, aby owocował obficiej.” Jezus jest winoroślą i w nim jest pęd, czyli każdy wierzacy.

W oryginalnym tekście greckim jest użyte słowo αιρει airei (airo bezokolicznik) którego główne znaczenie jest „podnosić”. I to słowo może byś używane w znaczeniu na przykład sprzątania albo podnoszenia kotwicy przez marynarzy. Co może być rozumiane jako usuwanie czegoś ale przez podnoszenie. Już takie znaczenie tego słowa może wzbudzać wątpliwość, że gałąź jest odcinana, bo gałąź zazwyczaj jest wysoko i taką trzeba ciągnąć w dół, do kosza na śmieci, na przykład. I nie ma w słowie greckim „airo” powiązania ze słowem „ciąć” albo „łamać”.

Ale nawet jeśli grecka gramatyka jest tu dwuznaczna, choć jest przewaga w kierunku podnoszenia, to musimy przeczytać całą przypowieść i zobaczyć kontekst tego, kiedy i jak gałąź jest usuwana. Kiedy ja sam zobaczyłem znaczenie tego słowa lata temu, to odrzuciłem to, nie przyjąłem to tłumaczenie do serca. Później wróciłem do badania tekstu. Wiem, że prawidłowa interpretacja rodzi się wtedy, kiedy czytamy to w szerokim kontekście. I to zrobiłem by zobaczyć które tłumaczenie słowa „airo” tu naprawdę odpowiada myśli Pana Jezusa.

A więc, jeśli gałąź jest w winorośli to jest podłączona do wody życia. I jest zasilana przez korzeń czyli Jezusa.

„Przede wszystkim trwajcie we Mnie — a Ja w was. Podobnie jak pęd nie może przynosić owocu sam z siebie, jeśli nie tkwi w winorośli, tak i wy, jeśli nie będziecie trwali we Mnie. Ja jestem winoroślą — wy pędami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi obfity owoc, bo beze Mnie nie jesteście w stanie nic uczynić.”Jana 15:4-5

Jezus uczy, że pęd nie może tego robić sam z siebie. Czyli całą odpowiedzialność za owocowanie Jezus bierze na siebie, a nie zrzuca na nas. Słowo „nie może” po grecku „ou dunatai” ου δυναται. „Dunatai” znaczy „możliwość” albo „zdolność”. Czyli jest niemożliwe albo nie jesteśmy zdolni do owocowania sami siebie. Zatem cała odpowiedzialność jest zdjęta z nas, bo nie jesteśmy nawet zdolni do tego. Odpowiedzialność leży na Jezusie.

Dochodzimy do takiego wniosku – jeśli nie jesteśmy zdolni do owocowania, to było by to wielką niesprawiedliwością nas odciąć. To tak jakby kazać osobie sparaliżowanej biegać, bo jeśli nie zrobi tego, to wrzucamy ją do morza, jako sposób by ją zmotywować do tego, by coś zrobiła ze swoim życiem. Wygląda to na bardzo niesprawiedliwe podejście. I w tym kontekście było by tez nie sprawiedliwe, gdyby Pan odcinał nas, przecież nie jesteśmy nawet zdolni sami owocować.

Dlatego sprawiedliwością by było, że gałąź musi być potraktowana inaczej, niż być odcinana. Już wiemy, że gałąź nie jest winna braku owoców. Dlatego sprawiedliwością będzie zadbanie o nią, by owocowała. Z biologii wiadomo, że kiść winogronowa może budować swój owoc, będąc kiedy jest nad ziemią. Leżąc nie może zbudować kiści owocu.

„Usuwa każdy pęd we Mnie nie przynoszący owocu i oczyszcza każdy, który owoc przynosi, aby owocował obficiej.” Jana 15:2.

Jest jeszcze druga część tego samego wersetu. Owocującą gałąź oczyszcza. Kiedy kiść jest zbudowana, winogrodnik odcina liście, które rzucają cień. Światło jest ważne w procesie dojrzewania. Ale tez ważne jest by usunąć liście, które mogą zabierać ewentualny sok i to zamiast zasilać kiść będą zasilane liście. Taki zabieg gwarantuje lepszy plon.

Na pierwszym miejscu w tym wersecie jest opis gałęzi nieowocującej i to oznacza, że najpierw robi się wszystko by owocowała. A kiedy już owocuje, pomaga się jej w owocowaniu przez oczyszczenie.

„Jeśli ktoś nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak pęd i uschnie. Takie zbiera się, rzuca w ognień — i płoną.” Jana 15:6

I tu dopiero dochodzimy do odrzuceń. 🙂 Warunkiem odrzucenia jest nietrwanie w łozie. Czyli ta przypowieść nie zaczyna się od odrzucenia, do tego dochodzimy aż w wersecie 6.

Musimy wiedzieć, że Jezus był otoczony też Żydami, którzy odrzucili go i nie chcieli trwać w Nim. I takich była większość. Ta większość nie chciała uwierzyć i zostać uczniami Jezusa i trwać w Nim. Tacy sami siebie skazali na wrzucenie do ognia. I są tymi gałęziami odciętymi.

I teraz w tym kontekście gałąź z Jana 15,2 i gałęzi z Jana 15,6 to są różne sytuacje. Jedna jest w krzewie i jej się należy inne traktowanie niż tej gałęzi, która nie jest w krzewie. I to było by logiczne! Gałąź nie może sama wydawać owocu, ale jeśli już jest w krzewie i z jakiegoś powodu nie owocuje, winogrodnik wykonuje zabiegi, by owocowała. Takim zabiegiem jest podniesienie i przywiązanie gałęzi by była bliżej słońca.

Cały kontekst Nowego Testamentu broni wersji „podnosi”, a nie „odcina”!

Ojciec akceptuje syna marnotrawnego i całuje go. A według prawa syn powinien być ukamienowany.

Pasterz zgubionej owcy nie przerobił na szaszłyk. Tylko przyniósł do domu. Knota tlejącego nie dogasił. Nadłamanej gałęzi nie dołamał. Cudzołożnicę nie kamienował, a według prawa powinien. Piotra po trzykrotnej zdradzie, ustanowił jako pasterza owiec swoich. Pawła, który mordował wierzących, nie zabił w drodze do Damaszku, a podniósł do rangi apostoła. Dotykał trędowatych, a prawo nie pozwalało nawet przybliżać się do takich. Wśród tych przykładów obraz owcy jest najbliższy, bo ona nic nie robi by się znaleźć. Znajduje ja Jezus. On ją zanosi, by zadbać o nią, tak jak korzeń dba o gałęzi.

„Teraz zatem nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie.”

Rzymian 8, 1 NIE MA ŻADNEGO POTĘPIENIA

Św. Pawel pisze to do tych, którzy są wciąż jest narażeni na upadki. To jest list do kościoła. To nie jest list ewangelizacyjny do senatu rzymskiego. Kościół ma też członków godnych potępienia, bo wciąż borykają się z upadkami. I właśnie dla takich nie ma potępienia. Cały kontekst Nowego Testamentu broni wersji, że Bóg podnosi, a nie odcina. Nielogiczna boża miłość, która oddała własnego syna na krzyż, będzie do końca wieków niezrozumiała dla ludzi.

Krytycy często mówią już potem, jak to wszystko usłyszą, co napisałem wyżej, że jest warunek – musza trwać w Jezusie! I nie wiadomo, czy Kowalski właśnie trwa bo jego zachowanie jest dość słabe. Mówią, że Jezus odcina tych, kto nie trwa w nim, i takich jest pełno w kościele.

„Jeśli ktoś nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak pęd i uschnie. Takie zbiera się, rzuca w ognień — i płoną. Jeśli trwacie we Mnie i moje słowo trwa w was, proście o cokolwiek chcecie, a stanie się wam —” Jana 15:6-7

Trwanie zaczyna się od momentu uwierzenia.

„Ktokolwiek przyzna, że Jezus jest Synem Boga, w tym trwa Bóg, a on w Bogu” 1 Jana 4,15. Św. Jan wyjaśnia nam tutaj co jest warunkiem trwania, jest to wiara w Jezusa. Pamiętasz moment kiedy uwierzyłeś w Jezusa i jak zmieniło się życie? Wiara w doskonale dzieło krzyża, w miłość Jezusa sprawia trwanie w Nim. Nam zostaje oczekiwać na powstanie owocu. Niektóre gatunki winogron zaczynają owocować po latach. A zwłaszcza te szlachetniejsze gatunki. Czujesz się upadły i bezowocny? To świadczy o 2 rzeczach. Jesteś gatunkiem szlachetnym i wszystko najlepsze dopiero się zaczyna.

Czytaj dalej